Jest niedzielny wieczór właściwie to bliska noc, dzieciaczki śpią a ja uwielbiam tą ciszę gdzie mogę w spokoju pomyśleć i się zrelaksować... Niedzielna kąpiel w wannie to już mały rytuał wtedy wyciągam całą "szufladę" pełną skarbów i wybieram to na co mam ochotę, a dziś była to ochota na SPA... Planet Spa od Avon...  Od tego się właśnie zaczęło...
A było to tak - zbierając się za napisanie recenzji stwierdziłam, że musi to być coś wyjątkowego tak jak to masełko więc zdjęcia też muszą być wyjątkowe takie żeby kojarzyły się z czymś miłym i przyjemnym, czymś co relaksuje, a mnie nic bardziej nie relaksuje jak domowe SPA w ciszy i spokoju... Więc jak już przygotowałam całą scenografię w głowie postanowiłam ją urzeczywistnić i tak dzisiejszy wieczór był jedną wielką przyjemnością dla mnie i mojego ciałka ... 
Najpierw otworzyłam butelkę z zimnym szampanem ...


a później uszykowałam coś dla zmysłu węchu ...


no i oczywiście coś dla każdej z części mego ciałka ... Dla włosów woda brzozowa Isana, na buźkę trafiła maseczka oczyszczająca z Ziaj, do dłoni peeling szafirowy Perfecta Spa, a dla całości no właśnie ... Peeling do ciała Avon Planet Spa uwieczniony na koniec masłem nawilżającym do ciała Planet Spa ze śródziemnomorską oliwą z oliwek i kwiatem pomarańczy .... Tak właśnie o tym ostatnim będzie jutrzejsza recenzja....

Dobranoc M :*
Tak a co jak sobie postanowiłam tak zrobię i proszę o to konkurs, w którym sprawdzę swoje umiejętności ( dobrze, że nie będę tego kosztować i zdjęcia wystarczą hihihihi ). Post z informacją wcale nie jest obowiązkowy, a ja chciałam być Chwalipięta i się pochwalić i na początku se myślę bransoletka na co ja ją sobie ubiorę raczej nie noszę, ale co kosmetyki, a tu co inne i trzeba ruszyć cztery litery no tak to się zmotywowałam i nawet już wybrałam co zrobię, ale to wielka niespodzianka będzie więc ciiiiiiii ....
A o konkursie więcej TU 



Nie długo, nie krótko lecz w sam raz :) właśnie tak Wam opiszę moje ostatnie zdobycze, których tak na prawdę wiele nie było ale to wystarczająca ilość i uzupełnienie braków ( no może poza kolejnym peelingiem - pod prysznicem stoją dwa, w półce jeden i w schowanku ...dwa, ale takiego nie miałam a drogi nie był, a ja uwielbiam peelingi z rana pod prysznicem :) - tak to się nazywa wybielanie :) ). Dodam, że w dodanych zakładkach mam trzy sklepy, w których zamierzam "uzupełnić" braki :P hihihihi
No to do rzeczy :)



Sweet secret peeling :) migdałowy słodkie trufle i migdały mmmmmm już go czuję noskiem :) 
Woski Yankee Candle o zapachu camomile tea oraz Honey & spice nie uwierzycie gdzie kupiłam - w Inter Marche leżały sobie na śmiesznym stojaczku ze świeczkami w ogóle nie wpadające w oczy. Peeling enzymatyczny ( idzie pod "pióro" już wkrótce )Ziaja.
Coś co mnie zaskoczyło Isana woda brzozowa - szukałam Malwy a tu proszę.
Maseczka Efektima Age - protect na zmarszczki - totalna wtopa bo nie o tą mi chodziło i zorientowałam  się mając już ja na twarzy :-P nie zauważyłam żeby zmarszczki zniknęły hihihihi, 
Ziaja maska oczyszczająca z glinką szarą tak tą zanim włożyłam do koszyka dokładnie przeczytałam i zamierzam jutro się z nią relaksować.... i coś na czym mi bardzo zależało to Perfecta SPA maska- serum do rąk wraz z peelingiem na moje biedne zniszczone dłonie, dodatkowo dokupiłam rękawiczki na noc by efekt maski był lepszy a moje dłonie by się szybciej zagoiły ... 
Jest jeszcze jeden wyjątkowy zakup :-) , ale na dla niego będzie poświęcony osobny post. :)

Pozdrawiam Klusi :)