Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Uwielbiam lato za warzywa, które mogę znaleźć w ogrodzie, za różnorodność smaków, kolorów i zapachów. Jeszcze bardziej cieszy wzrok i smak jak wiem, ze są to moje warzywa.
Nie o tym miało być ale tak mi się rozmarzyło.
Lubicie leczo ?? Ja bardzo, moi najbliżsi na szczęście też.
Nic tak naprawdę trudnego, dodała bym wręcz, że wystarczy wyobraźnia i gotowe.




Przyszła i kolej na mnie chodź nie ukrywam, że zaczynałam w siebie już wątpić. Na szczęście udało mi się wyrobić, zrobić i ugotować, a to wszystko za sprawką konkursu u Małgosi.



Miałyście już okazję przeczytać historię o Antku i jego wybrednym tacie ? a moze Wy też już bierzecie udział w konkursie u DayliCooking z e-gustus.pl ?? Jeśli nie to gorąco zapraszam i tam możecie przeczytać pierwszą część historii o dwóch takich co jeść nie chciało. 

Zapraszam !!!!



No cóż jeszcze nie całe lato zamknęłam w słoiczkach planuje jeszcze kapustę ukisić i to by chyba było na tyle. Udało mi się również zalać troszkę owoców ale to już osobno Wam opiszę :)

Mam nadzieję , że lubicie do obiadu buraczki przecierane bo właśnie dziś zamierzam zamęczyć Was tym przepisem.

Przygotowanie:
8 kg buraczków ( ja miałam 10 )
1/2 szklanka octu
3/4 szklanki cukru
wielki gar
1 łyżka soli



Buraczki myjemy, wkładamy do garnczka na samym spodzie duże, a na wierzchu małe, wlewamy wodę tak do 3/4 garnczka i polewamy na wierzchu olejem ( około pół szklanki żeby nam nie kipiały ) i wstawiamy na małym gazie.



Żeby się ugotowały ja potrzebowałam prawie 4 godzin, po czym połowę przełożyłam na miskę, resztę zostawiłam w garnczku i wyniosłam na taras do ostudzenia.
Kiedy dało się je "dotykać" wszystkie zostały obrane, pokrojone na 4-6 kawałków i przepuszczone przez szatkownicę na wiórki :).




Kiedy mamy już wszystkie starte dodajemy łyżkę soli, 1/2 szk. octu oraz 3/4 szk. cukru. Mieszamy rękoma żeby dokładnie rozpuścił się cukier i sól, po czym proponuję spróbować i w razie uznania jeszcze doprawić - ja dodałam octu.
Tak gotowe wkładamy do słoików, pierwszą warstwę proponuję gęsto i dokładając kolejno "uderzajmy" w słoik dłonią by się nie tworzyło powietrze.

Pasteryzujemy ok. 40 minut od zagotowania.

Smacznego :)

Buraczki na zupę ...

Kilka sztuk nie zmieściło się do gara więc:
obrane buraczki kroimy na kilka części i wkładamy do słoików, w które uprzednio dokładamy liść laurowy, ziele angielskie i pieprz czarny ziarnisty.

Zalewa:
5 szk. wody
1 szk. octu
5 łyżek cukru
1 łyżka soli

Zalewę zagotowujemy i dolewamy do słoików.
Pasteryzować około 25 minut od zagotowania.

Smacznego :)



Uwielbiam zupę pomidorową i spaghetti, sok pomidorowy mmmmmmmmmmm, a jeszcze bardziej lubię jak jest to własny sok, może nie z własnych pomidorów bo jeszcze tylu się nie dorobiłam, chodź kto wie może w przyszłym roku :), ale bez konserwantów, ulepszaczy, same pomidorki, sól i pieprz.
Faktycznie pitolenia z przecierem jest multum ale smak później zupy, czy sosu - bezcenny.



Obawiam się, że zamknęłam całe lato w słoiczkach i musicie mi to wybaczyć, ale  ... ale to wciąga. Z 15 kg ogórków zrobiło się 25 kg, a z 5 kg pomidorów 15kg, i jeszcze papryka, marchewka i 10 kg buraczków. Półki zaczynają się wypełniać po brzegi, a ja jak otwieram schowanko to aż mi się papa śmieję taka jestem szczęśliwa.
Nie ważne, że ręce wyglądają strasznie, paznokcie jak nie moje, ale efekty ... zadowalające :)
Dziś zapraszam na sałatkę z ogórków z marchewką i papryką.



Ładny tytuł prawda ?? Lato zamknięte w słoiczku - żeby tak można było zamknąć promienie słońca, można zamknąć piasek z plaży, wodę z morza - ale po co to ?? 
Nic zimą nie odda wspomnień i zapachów lata jak .. przetwory. I to właśnie za sprawą       CzarodziejkiSmaków powstała akcja "Lato zamknięte w słoiczku."




Oj dawno nie było kulinarnie i nie dla tego, że nie gotuję i głodzę rodzinę ale nie miałam kiedy usiąść i spisać wszystkiego co nowego robiłam tak więc zaczniemy już dziś od ... smakołyków.
Rogaliki z nadzieniem różnym ....




Uwielbiam tą zupę chociaż jej wykonanie kosztuję trochę czasu, potrzebne jest trochę produktów i kawał dobrego mięsa, ale to jak smakuje na koniec jest niewyobrażalne. Tak więc moi drodzy jeśli lubicie zjeść, dobrą, gęstą i ostrą zupkę to zapraszam.

P.S dla tak zwanych laików przygotowałam przepis prosty, od którego sama zaczynałam :)





No co ja poradzę, że lubię w kuchni spędzać czas i jeszcze najlepiej jak mam dla kogo gotować :-) , a że była i okazja i chęć i pragnienie to co tam zrobiło się sałatkowo :-) :-)
Mała Klusi miała urodzinki no i dziadki zrobili jej niespodziankę i był torcik :)


i zachciało mi się sałatki od tak dawna za mną chodziła i proszę :) Sałatka Gyrosowa :)


Składniki :

1 podwójna pierś z kurczaka 
1 ogórek zielony
1 sałata pekińska
3 łyżki majonezu
przyprawa do gyrosa
przyprawa tzatziki

Wykonanie:
pierś z kurczaka myjemy, osuszamy i kroimy w kostkę, po czym kładziemy na patelnię i przyprawiamy przyprawą do gyrosa . Uwaga !!! jeśli za dużo wsypiemy będzie gorzki posmak, lepiej wsypać mniej i w razie czego doprawić.







w między czasie obieramy ogórka zielonego ze skórki i kroimy w kostkę, a sałatę pekińska na drobno i razem wszystko wpakować do miski :) 



Podsmażonego kurczaka jak ostygnie dodajemy do sałaty i ogórka ... 



Dodajemy trzy łyżki majonezu i przyprawiamy przyprawą Tzatziki 


I na koniec odrobina pieprzu do pikanterii Misiowej :D


Smacznego :)


Żeby nie było na torcie i sałatce się nie skończyło :):) 





:)
Tak zacznę od jedzenia :) dawno nie jadła niczego normalnego wieczorem, prócz nie zjedzonych kanapek w pracy i chyba, że mamusia była na służbie u wnuków to ciepłe jedzonko czekało, a tak to niestety z braku czasu i ochoty gotowania samej sobie nie jadam tak jak należy, a później zdziwienie, że spodnie mi spadaja i trzeba wszywać po bokach - nie ma co narzekac jedni chcą przytyc drudzy schudnąć ja to ta pierwsza grupa, ale w moich genach nie ma niczego co by wpływało na podniesienie masy ciała, a wręcz czasami zastanawiam się czy nie mam tasiemca :D 
Tak wiec moja mała klusi poprosiła ostatnio o tortillę ... jak wracam z pracy po 10 godzinach to padam na twarz i zrobienie samemu ciasta w tej chwili nie chodzi w rachubę, chodź nie zajmuje ono dużo czasu ewidentnie MI SIĘ NIE CHCE ( tak wiem Misie to małe niedźwiadki :) ). 
Poszalałam i przed pracą wskoczyłam do Careffura, który mam pod nosem w pracy i zakupiłam gotowce :) i oto proszę :).

Nasze nadziewane tortille :)

Pierś z kurczaka- to została wcześniej odgotowana ( długa historia :) ), i dopiero przyprawiona i podsmażona na patelce. Normalnie surowego i pokrojonego w plastry fileta wrzucam na rozgrzaną patelnię i tylko solę. Jak się podsmaży wkładam do ... sosu czosnkowego i razem mieszam ( sos z filetem ).



Pomidorek i ogórek być musi ...


w między czasie na drugiej patelni podgrzewałam już tortillę...


Tortilla małej Klusi :



mamusia lubi jeszcze żółty serek, papryczkę i sałatę lodową :) 


jak dla mnie efekt końcowy zadowalający pod każdym względem :)



Smacznego :):):)
Moje drogie koniec konkursu :-) najbliżej wygranej była Michałosia :D Odpowiedź z firmy JM Spa "Jest to BIO MYDŁO tylko jest ze sznura długiego i dlatego było opakowane tak." 

Dla Michałosi w nagrodę uścisk dłoni Klusi :D 


No to miarka się przebrała :) Jakiś czas temu pisałam Wam, że dostałam do testów z firmy JM Spa & Wellness produkt, którego przeznaczenia niestety nie znam ponieważ w kopercie nic oprócz produktu opakowanego w coś przypominającego chusteczkę do wycierania twarzy i kilka suchych płatków róży nie było ... 
Zgłosiłam się do firmy JM na profilu FB ( 09.kwiecień ) z prośbą o pomoc w ustaleniu przeznaczenia produktu. Oczywiście cieci były wysłałam tego samego dnia maila na marketing@pl wraz ze zdjęciami produktu ( do dziś cisza ), przypomniałam się na FB 12. 04 oraz 19.04 i nic... 
Tak więc ogłaszam konkurs :) 
Nagroda to niespodzianka ufundowana przeze mnie ...
Aby wziąć udział w konkursie trzeba:
1) Być publicznym obserwatorem tego bloga
2) umieścić info o konkursie na swoim blogu 
3) podać adres mailowy
5) odpowiedzieć na pytanie  " Co Klusi dostała do testowania " - podpowiedzią są zdjęcia produktu :).

Prawidłowy komentarz pod postem powinien wyglądać tak :
1) obserwuję jako
2) mail
3) link do bloga z banerem
4) odpowiedź na pytanie .... 

Rozwiązanie konkursu nastąpi w momencie kiedy firma przyśle mi informację z czym mam do czynienia i spośród prawidłowych odpowiedzi zostanie wylosowana jedna prawidłowa. 







Tak w ogóle prosto z mostu  to zapowiadają mi się okropne, straszne, tęsknicze - 3 całe tygodnie ;( i wcale nie chcę iść do pracy w poniedziałek, ani przez najbliższe 3 tygodnie :( , poza tym artykuł u PaniDomu zbił mnie z nóg i BARDZO PROSZĘ wszystkie dziewczyny, które w tej chwili czytają mojego posta, a lubią bawić się w środkach do prostowania włosów ( Kamilka myślę Tu również o Tobie ) niech klikną na TEN link i to przeczytają !!!!! 
No i trzeba było sobie zrobić jakiegoś zapominaja na cały dzień więc: posprzątałam, zrobiłam pranie, poszłam z dziećmi na spacer, umyłam podłogi i obiado - kolację i co ... i nic .... 
Tak więc teraz będzie kulinarnie :)
nie no nie będzie tak jak u naszej Dayli bo jej nikt nie przebije, ale było smacznie. :)

Mała Klusi na kolacyjkę poprosiła skrzydełka jak z KFC :) no więc mówisz i masz Kochanie - do dzieła :) 
Najpierw umyte skrzydełka i wysuszone wrzuciłam do miski, w której zostały przyprawione samą solą i pieprzem ze względu na Klusi. 


 ( Nie spokojnie nie miałyśmy tylko po jednym skrzydełku było ich więcej :) )
I tak przygotowane schowałam do lodówki na dwie godziny. 
Następnie skrzydełka gotuję w ... mleku... tak w mleku ponieważ są lepkie i lepiej trzyma się nich mąka ... 
Poza tym jak skrzydełka są już odgotowane i wrzucone na olej, są tam o połowę krócej i nie trzeba się bać, że w środku będą surowe. 



( no i tak jak widać chwila zamyślenia - cholerne trzy tygodnie - i kuchnia została mi do mycia ) ... 
Tak jak widać z tyłu na ogniu już grzeje się olej :) 



Odgotowane skrzydełka przekładałam do drugiej miski, w której czekała już mąka z bułką tartą :)


Tak oto obtoczone skrzydełka powoli wkładałam do nagrzanego oleju - bardzo powoli i ostrożnie bo ja mam różne zdolności manualne... 


Czekając na chrupiącą, podpieczoną skórkę szybko przygotowałam ulubiony sos tzatziki Kluseczki :)



No i najlepsze na koniec .... kiedy skórka kurczaczka wyglądała na ładnie przypieczoną i złocistą czas był wyciągać głodomorkowi na stół :) 




Smacznego :)