Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Cześć Wszystkim :)

Udało mi się zebrać wszystko w jedno miejsce, a trochę tego jest. Nie potrafię w ciągu mc zużywać kosmetyków, jakoś idzie mi to na spokojnie ( za to kolekcjonowanie opakowań mam opanowane do perfekcji ) :P .
Zapraszam ....




Co zabrałam na wakacje ... prawie udało mi się zmieścić w jedną kosmetyczkę :P, ale że było by to nie realne jak na mnie i na dodatek zbyt piękne musiałam się wspomóc jeszcze jedną malusią kosmetyczką i pustą przegrodą w torbie :P



Helloł 
Uwielbiam nowe kosmetyk takie, które jeszcze u mnie nie gościły, chodź nie ukrywam, że jest już ich dość sporo i ograniczam wszelkie zakupy. 
Siłą wyższą ostatnio dla znajomych trafiło do mojej półki kilka nowych kosmetyków, żeli i ciekawostek, ale ale dla mnie też się coś znalazło ;) 
Nie marudzę zapraszam do oglądania :)

Zastanawiałyście się kiedyś po co demakijaż i czy powinnyśmy go robić nie malując się w ciągu dnia, czy ma to sens  ?? Jak bardzo jest nam potrzebny, jakie skutki może powodować jego brak i jakich kosmetyków osobiście używam ... Ponieważ trochę tego będzie, postanowiłam post podzielić na kilka części.




Kilka dni temu miałam okazję pochwalić Wam się przesyłką od firmy JM Spa & Wellness, która dała mi kredyt zaufania i podjęła ze mną współpracę. Nie jedna z Was otrzymała od nich kosmetyki do testowania i ja również miałam za zadanie zrecenzować produkt z pierwszej paczki jaką otrzymałam. 
Pierwsza paczka była zakupiona przeze mnie i w niej znajdował się produkt do zaopiniowania,  a dokładniej była to kula do kąpieli o zapachu pomarańczy. 

Informacja ze strony firmy :

Musująca kula do kąpieli pomarańcza - wytwarzana na bazie naturalnych składników  z dodatkiem olejków eterycznych i suszonej skórki pomarańczy - doskonale oczyszcza i odżywia suchą i zmęczona skórę, dodatkowo zmiękcza wodę, zamieniając kąpiel w domowe Spa. Na długo pozostawia intensywny aromat.

Sposób użycia:
Kule wrzucić do wanny z ciepłą wodą. Chronić oczy.

Produkt wolny od parabenów (paraben free), olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej.
Produkt przebadany dermatologicznie.

INCI:
Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Sodium Sulfate, Parfum, Grape Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Avocado Oil, d-Limonene, Cinnamal, Linalool, Benzyl Alcohol, Eugenol, Citral, Geraniol, Citronellol, CI 19140, CI 16255

Moja opinia:

Kula jest opakowana w folię i zapakowana w woreczek odpowiadający zapachowi ( mój był pomarańczowy ), przez który i tak intensywnie czuć zapach. Jednym słowem opakowanie proste ale bardzo efektownie to wygląda w woreczku. 



Najwięcej problemów sprawiło mi odpakowanie kuli z foli, ale jak to mówią dla chcącego nic trudnego i nie mając pod ręką w łazience nic ostrego skorzystałam z ... zębów :). Po włożeniu kuli do wanny pełnej ciepłej wody w mig się rozpuszcza, a na sam koniec moim oczom okazały się pływające w wodzie ... kawałki skórki pomarańczy co mnie naprawdę urzekło. Woda zmieniła zabarwienie co powiem szczerze dziwnie wyglądało bo była ona niby żółta niby pomarańczowa, źle mi się to w pierwszej chwili skojarzyło, ale to akurat uważam za mało istotne biorąc pod uwagę fakt, jaki zapach pomarańczy unosił się po całej łazience... coś wspaniałego.



Skóra zamoczona w wodzie jest gładka i miękka w dotyku jak by otulona warstwą pachnącej oliwki. Po kąpieli moja skóra była tak przyjemnie nawilżona, że nie potrzebowała żadnej dodatkowej porcji balsamu, a co najważniejsze nie miałam żadnego uczulenia, wysypki czy innych nie przyjemnych doświadczeń po kąpieli z kulą. 
Po tak miłej kąpieli z niecierpliwością czekałam w pachnącej łazience, aż woda wyleci z wanny i czy te cudowne olejki nie pozostawią wokół wanny brzydkich ciemnych oblamówek po olejkach i ku mojemu zaskoczeniu nic takiego nie miało miejsca...
Osobiście jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tego produktu i z pewnością nie raz jeszcze zagości w mojej łazience. 
Nie wiem ile prawidłowo powinno się stosować balsam, żel czy peeling z jednej serii by uzyskać obiecane efekty, ale wydaje mi się, że jak skończyłam balsam, który powinien to wszystko przypieczętować to spokojnie mogę się wypowiedzieć... chodź to pewnie zależy też od rodzaju skóry.
Jakiś czas temu zakupiłam w Rossmannie serię Wellness & Beauty, w którego w skład wchodzą peeling, żel od prysznic oraz balsam do ciała o zapachu Vanille & Macadamia. 



Cremepeeling

" Kremowy peeling wanilia i makadamia daje poczucie równowagi, komfortu i delikatnie peelinguje. " 

Opakowanie:
plastikowa buteleczka, którą spokojnie możemy położyć na otwieraniu, nie będzie się przewracać. Otwieranie masywne. Butelka ładna delikatniej kolorystyce miłej do oka, o pojemności 200 ml. Spokojnie możemy dojrzeć kiedy skończy nam się produkt. 



Konsystencja:
Gęsta, z nielicznymi drobinkami peelingującymi, dobrze rozprowadza się na skórze, ale jak dla mnie za delikatny ten peeling i trzeba go jednak trochę na ciało nanieś.



Kremowy żel pod prysznic

" Poczuj na skórze delikatną formułę pielęgnacyjną kremowego żelu pod prysznic Wanilia i Makadamia. Wykwintna mieszanka wysokojakościowego olejku z makadamii i pielęgnacyjnych protein jogurtowych koi skórę, a delikatny zapach wanilii łagodnie uwodzi Twoje zmysły"

Opakowanie:
takie samo jak przy peelingu.


Konsystencja:
w miarę gęsta, dobrze się pieni, naprawdę nie potrzeba dużo by spokojnie się otulić tym zapachem.



Balsam

" Mleczko jest specjalnie dostosowane do potrzeb skóry normalnej i suchej" ...

Konsystencja :



bardzo gęsta no i tu się robi problem .... mleczko jest strasznie gęste, co sprawia trudności już w próbie rozsmarowania go na ciele. Trzeba poświecić na to naprawdę trochę czasu więc jeśli któraś chciała by to zrobić po porannej kąpieli przed wyjściem z domu to życzę powodzenia ... Nie dla mnie, ja potrzebuję coś co się dobrze rozprowadza, płynnie i dobrze, szybko się wchłania, niestety to mleczko takie nie jest, przez co jest strasznie nie wydajne ( nie robiłam zdjęcia butelki bo tam już nic nie ma :( ). 


Zapach ... no właśnie coś co za pierwszym razem tak strasznie uderzyło moje nozdrza, że miałam ochotę od razu wyrzucić do półki na dno ... Pod prysznicem strasznie mocny, intensywny, wręcz jak dla mnie duszący i nie ważne czy wleję go mniej czy więcej. Jest jednak ogromny plus jak dla mnie bardzo ważny ... jak nałożymy balsam zapach utrwala nam się na ciele i utrzymuje strasznie długo i gwarantowane jest również to, że nasze rzeczy będą pachnieć nami :) 

Czy kupię... nie ...  jak dla mnie za dużo zabawy z balsamem, no i skóra wcale nie jest nawilżona, a przynajmniej moja nie odczuła żadnych intensywnych wrażeń nawilżenia....  

Na szczęście już się kończy, a jak widzicie czekają na mnie nie małe zapasy :) 









Jakiś czas temu opisywałam Wam moją mascarę wodoodporną MaxFactor 2000 calorie, no ale jak to w życiu bywa na zakupach zaszalałam i zachciewało mi się nowej, a co jak szaleć to szaleć :)
Wybór padł na Volume Glamour MAX Waterproof, Wodoodporny tusz do rzęs pogrubiający (Bourjois).  



Czy będzie to perła wśród tylu pereł i błyskotek ??? no cóż chyba nie do końca ...
Szczerze to pierwszy raz w życiu skusiłam się na tusz tej marki, a to pewnie presja nowych reklam, kuszących kolorów i sławnego już 8 in 1, na który się nie zdecydowałam i raczej nie zdecyduję - jak dla mnie za duża kasa jak na taki produkt, wolę jednak swój podkład Pharmaceris ( recenzja TU ). 

Wracając do wątku ... Mascara w ciekawym opakowaniu, czarnym z niebieskimi napisami wygląda dobrze. Szczoteczka no cóż jak dla mnie za gruba i osiada na niej tusz, który trzeba dodatkowo ściągać na ściankach maskary. Samo malowanie rzęs jednak nie sprawia problemów, ale jak dla mnie szczoteczka powinna być o wiele cieńsza. 



Maskara ma być pogrubiająca czy jest ??? Tak pod tym względem sprawdza się w 100% już przy nałożeniu pierwszej warstwy tuszu .

Jak widać na zdjęciu lewe oko jest pomalowane jedną warstwą, prawe w ogóle.
Mascara jest wodoodporna i sprawdza się w warunkach ekstremalnych przy mnie :), nie ma z nią większego problemu jeśli chodzi o zmycie po całym dniu. Co ważne nie kruszy się i nie rozmazuje, rzęsy nie są pozlepiane, ale niestety czasami przez szczoteczkę pozostają na nich kawałeczki tuszu, które trzeba delikatnie zdjąć. 
Efekt pogrubionych i ładnych rzęs jest i to muszę przyznać, że się sprawdziła.





Czy zakupię ją jeszcze raz .... nie mam pojęcia :) ( widziałam już inną fajną wodoodporną :) ) szczoteczka i nadmiar zbieranego na nią tuszu niestety mnie nie przekonują...

                                           

Co Wy o tym sądzicie ?? A może tylko ja tak źle trafiłam ?? 
Witam z rana i od razu zabieram się do pracy ... małe zaległości się narobiły ale wydaje mi się, że mam już wszystko gotowe i ułożone tak więc zaczynamy ....

Od dłuższego czasu właściwie od dobrych dwóch lat stosuję jeden i te sam podkład do twarzy co w moim przypadku ( niewierności do kosmetyków :) ), to jest to ogromny sukces. Zaczęło się od przypadku w mojej ulubionej aptece u ulubionej Pani Justyny, która to obdarowała mnie próbką tego podkładu dając od razu wytyczne - Tylko odrobinę bo wyjdzie maska .... i tak właśnie zaczęła się moja wierna przyjaźń z Pharmaceris. 
Moja skóra twarzy jest bardzo sucha i wrażliwa, z licznymi niedoskonałościami, plamkami, wypryskami i innymi możliwymi rzeczami, tak więc poszukiwałam czegoś co dobrze to trochę zamaskuje jak również utrzyma się na twarzy do 8-10 godzin tak by w pracy jakoś pod koniec dnia możliwie wyglądać.
Pharmaceris jest to marka stworzona przez Laboratorium Kosmetyczne Dr Ireny Eris i co najważniejsze na opakowaniu nie ma Made in China tylko MADE IN POLAND. 
W linię Pharmaceris wchodzą trzy fluidy opracowane na potrzeby skór problemowych:
- intensywnie kryjący SPF20
- nawilżający fluid antyoksydacyjny SPF20
- fluid matujący SPF 20 
każdy z tych podkładów występuje w trzech wersjach kolorystycznych.

Ja osobiście używam intensywnie kryjącego, w odcieniu SAND02 i właśnie o nim Wam opiszę ....

Informacja od producenta: 
Pharmaceris - delikatny fluid Intensywnie kryjący o długotrwałym efekcie SPF20. System kryjący nowej generacji. 
Nie zawiera konserwantów, parabenów i kompozycji zapachowej.

Zgadza się nie pachnie, ale to nie znaczy, że ma nieprzyjemny zapach wręcz przeciwnie ja osobiście nie czuję nic co by przeszkadzało mojemu nosowi. 




Wskazania:
polecany do stosowania dla każdego rodzaju skóry również skóry problemowej i wrażliwej, w celu ukrycia jej niedoskonałości (...) .

Bardzo ważne jak dla mnie to to, że można spokojnie kłaść go pod oczy do zakrywania cieni wokół oczu, a jak wiemy nie każdy podkład się do tego nadaje gdyż skóra wokół oczu jest bardzo delikatna i wrażliwa, to ten podkład jej nie obciąża i nie powstają pod oczami brzydkie bruzdy. 

Efekt:
gładka, świeża i miękka skóra o równej, naturalnej barwi bez efektu maski. 

Fakt skóra naprawdę wygląda świeżo i naturalnie, a efekt maski uzyskamy w momencie gdy naniesiemy na skórę zbyt grubą warstwę .

Sposób użycia:
preparat równomiernie rozprowadzić cienką warstwą na oczyszczonej skórze twarzy. Pozostawić do wchłonięcia.

Zgadzam się trzeba nałożyć naprawdę nie wielką ilość produktu, ja nakładam na dłoń i opuszkami palców rozcieram dopiero na twarzy. Jeśli rozprowadziła bym bezpośrednio na twarz efekt maski gwarantowany, a tak aplikuję po trochu, co zostaje zmywam z dłoni. 

Konsystencja:
jest bardzo delikatna, dobrze rozprowadza się na skórze, powoli się wchłania.




Opakowanie:
Pojemność to 30 ml w cenie 30 zł ( kupiłam świeżutki ), a trafia się czasem na promocji 50ml w cenie 30ml.
Zawartość jest ukryta w opakowaniu z wygodnym dozownikiem, wystarczy nacisnąć na pompkę i odrobina wylatuje. Pompka się nie zacina, nie "strzela" tak by dookoła był podkład i jedyny minus jaki znalazłam to jak się skończy fluid nie ma mocnych by rozciąć opakowanie nożyczkami chyba, że spróbujemy brzeszczotem :). Opakowanie jest białe i solidnie wykonane, ale trudno ustalić kiedy nam się podkład skończy ponieważ nie jest ono przeźroczyste i ciężko dojrzeć ile jeszcze jest w opakowaniu i właśnie tych niespodzianek nie lubię, kiedy rano ja do robienia makijażu, a tu niespodzianka....





Skład:

Podsumowując jestem bardzo zadowolona i w najbliższym czasie nie planuję zmiany na inny produkt, tym bardziej, że własnie kupiłam nowe opakowanie :):)

A co Wy sądzicie o tym produkcie ?? stosowałyście, znacie ??? 
Tak w pełni mogę się wypowiedzieć na temat tego kosmetyku, który stosuję od kilku miesięcy, wiec opinie sobie wyrobiłam.... 
MaxFactor kojarzy mi się nie wiem czemu z naszymi babciami i prababciami, czyli stara, dobra marka, która wie co robi ...


Maskara MaxFactor 2000 Calorie jak podaje producent ma to być "wodoodporny tusz do rzęs", a jak jest w rzeczywistości ...


 Ano tak, że w moim przypadku sprawdziła się ona w 100 %. Często płaczę ( nie mylić z beksą wręcz przeciwnie ) ja po prostu płacze ze śmiechu, od słońca itp... itd... Przy czym czasami zapomnę się i przetrę oko jeszcze dłonią... :) 
Tusz ten twardo trzyma się na rzęsach, nie spływa, nie prószy się i dobrze rozczesuje rzęsy. Ja mam delikatne, liche rzęsy ukryte za okularami i w moim przypadku fajnie je podkreśla, więc ja jestem osobiście zadowolona. 


Szczoteczka jest delikatna ( czytaj nie za duża nie za mała ) więc dobrze się z niej korzysta. Opakowanie zgrabne, czarne z niebieskimi napisami ładnie się prezentuje.
Aby zmyć tusz potrzebujemy środka do demakijażu oczu na wodoodporny tusz :) bo inaczej zostanie z nami na dłużej. 


Czy do tej maskary wrócę z pewnością będzie ona na ławce rezerwowej w mojej kosmetyczce, a ponieważ kobieta zmienną jest, a ja mało stała w uczuciach jestem :) to przy najbliższych zakupach poszperam za jakąś  nowa wodoodporną maskarą dla samego porównania :)

Jeśli znacie, lub same używacie jakiejś maskary wodoodpornej to ja bardzo chętnie się o tym dowiem i może skuszę. Piszcie :) 
Padam... nie mam pojęcia czy ze zmęczenia czy z przejedzenia, a może jedno i drugie hmmmmm ??? Fakt jest taki, że padam :), ostatkiem sił, siłą woli i ogromną pokusą napisania - piszę :) Piszę do Was chociaż krótki list, ale jaki :):):) 
Moje drogie pomalowałam w sobotę wieczór pazurki, kolorem, który od dawna mi się bardzo podobał, polowałam na niego no i mam. Kolor śliczny ale reszta daje wiele do życzenia.
Nakładał się dobrze nie ciągnął się, nie pozostawiał smug, równomiernie się rozprowadzał i pędzel nie gubił włosków.
Pierwsza warstwa wyglądała już całkiem nieźle, druga dodała jeszcze większej głębi koloru.
Schnął "niby szybko" no właśnie to niby - kręcąc się po domu i robiąc różne dziwne rzeczy nie zauważyłam żadnych zadrapań czy uszkodzeń lakieru 9 chyba naprawdę musiałam uważać albo nic nie robiłam hmmmm ), a rano po przebudzeniu jakież było moje zdumienie jak zobaczyłam brzydkie odciski od pościeli - to mnie przerosło. 
Trwałość też nie daje efektów do zadowolenia chyba, ze będziemy leżeć i nic nie robić. Po dwóch dniach już mam brzydkie odpryski i podejrzewam ( nie sprawdzałam ), że nawet baza utwardzająca tu za wiele nie pomoże. 
Podsumowując: kolor zgodny z oczekiwaniami, ładny, intensywny, dobrze się rozprowadzał, ale reszta niestety nie sprawdziła się. 



No to mamy chwilkę opiszemy bazę pod cienie. 
Moje drogie jak wiecie zamówiłam z ciekawości ( nie ukrywajmy była tania 12 zł ) bazę na powieki utrwalająca cienie. Bardzzzoooo się długo zastanawiałam co z tego będzie bo różnie udawało mi się trafić na te kosmetyki, ale kto nie ryzykuje ten nie ma no i mam - bazę, bazunie ( już ją lubię :) ). 

Opakowanie zwyczajne, małe czarne bez żadnych ekscesów.

Zawartość ukryta w szklanym, małym słoiczku, który chodź wygląda ładnie uważam i uważać będę że jest to strasznie nie higieniczne i nie wygodne w użytkowaniu, a przynajmniej jak trochę nam tego ubędzie. 


Użytkowanie - no i tu wielka niespodzianka no chyba, że jeszcze mnie czymś zaskoczy przy dłuższym używaniu. Nakładało się w miarę dobrze, a to dla tego, że wcześniej nałożyłam puder w kamieniu na powiekę, i miałam wrażenie że za chwilę zacznie się rolować na powiece, powstaną grudki i wszystko pójdzie w pieruny i od nowa będzie trzeba zaczynać troszkę mnie zniechęcało, ale nie, poradziła sobie bazunia świetnie.... nic się nie rolowało, delikatnie się rozsmarowała i czas było nałożyć cienie. 




Czyli kolejny test wytrwałości dla mnie i bazuni. 
Cienie nakładały się prosto, bez zostawiania jakichkolwiek gródków, smug czy brzydkich nierówności.





No i najważniejsze z ciekawości co jakiś czas a dokładnie co minęłam lusterko sprawdzałam co z tego jest lub co też pozostało no i efekt przerósł moje oczekiwania... naprawdę trzyma się na oczkach z takim samym efektem jak było rano przez cały dzień do wieczora... 



Mam nadzieję, że efekt jest w miarę widoczny na zdjęciach, a jak nie ( czyli mała owieczka :):):) ) to uwierzcie mi na słowo - było warto w nią zainwestować . 



Tak więc zamówiłam i mam - co z tego będzie to się okażę. Mój nabytek to baza pod cienie do powiek ( zawsze miałam Artdeco i była świetna ) tym razem skusiłam się na Avon.
Zawartość zamknięta w małym słoiczku, co jest tak samo nie udane jak Artdeco bo ja osobiście nie lubię jak kosmetyk wchodzi mi pod paznokieć i muszę go wydłubywać brzydko mówiąc. ( dla tego marzy mi się - właśnie dopisze do listy życzeń - baza Revlon w sztyfcie ). Słoiczek wygląda uroczo tylko hmmm jak upadnie co się stanie ?? strach pomyśleć czy pękną płytki czy tyle było zabawy z bazą.


Konsystencja bardzo fajna delikatna i kremowa. Po nałożeniu na dłoń :) hihihi zrobiła się bardzo miła w dotyku jak jakiś balsam, kurcze naprawdę delikatna i wyglądała tak delikatnie, że może będzie można jej użyć jako samego cienia byłby to świetny efekt do makijażu codziennego, delikatnego takiego do pracy :).

Na dłoni rozprowadziła się idealnie nie pozostawiajac żadnych drobinek


Zanim znajdę się w kuchni i pochłonie mnie kulanie klopsików i szykowanie sosiku pomidorowego zdążę Wam jeszcze opisać Aquolina Royal mmmmm Tuberoza z Herbatą :)



Nie zdążyłam przed klopsikami ale wyszły jeszcze z tego mielone i spaghetti - obiad na trzy dni :) a i jeszcze upiekła się babka majonezowa :) totalny obłęd w smaku :)
Wracając do mojej Tubeozy jest to cudowny, kremowy płyn do kąpieli i pod prysznic i  ja osobiście używam go jako żel pod prysznic.Pachnie nieziemsko, delikatnie, intensywnie,świeżo, naprawdę uroczo. Wygląd zielonkawy z drobinkami brokatu, który utrzymuje się na skórze tak samo jak zapach przez kilka godzin.
Konsystencja jest gęsta, przez co jest naprawdę bardzo wydajny.
Dobrze nawilża skórę i cytuje z opakowania " zawiera opatentowany kompleks pięciu minerałów BIOMIN ACQUACINQUE :MANEZ, ŻELAZO, CYNK, MIEDŹ I KRZEM" 
Jeśli chodzi o opakowanie no cóż życzyła bym sobie bardziej wygodnego w kształcie tubki, tak żeby można postawić na tzw "nóżce",  jak by się miało skończyć to da się resztki wycisnąć a tak będzie trzeba ciąć opakowanie na pół :).
Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, ze posiadam cały zestaw z Tuberozy a w skład wchodzi jeszcze balsam do ciała i woda perfumowana mmmmmmmmm :) Tak więc po cudownym prysznicu, w ruch idzie balsamik, który również ma drobinki brokatu i na koniec utrwalenie wodą :) 
Tak właśnie po takim SPA czuję się nieźle zrelaksowana :)