Księgowość domowa jak ją prowadzić żeby nie zwariować :)

/
22 komentarzy
Ciężko jest w dzisiejszych czasach osiągnąć coś więcej bez kredytu, tym bardziej jeśli chcemy mieć swoje gniazdko... Wyłożyć grubszą kasę z kieszeni na mieszkanie czy dom dla zwykłych ludzi pracujących to nie takie proste, a dawać co miesiąc za wynajem komuś to też mało przyjemna sprawa.
Mając swój kąt nie zależnie czy własny czy wynajmowany do chodzą opłaty stałe, wydatki niezaplanowane ( nie na widzę ich !! ), jak również fajnie było by coś zjeść, ugotować nie wspominając o małych drobnych przyjemnościach.
Ile by kasy nie było tyle przeleci między palcami.
Żeby nie zaginąć w portfelu, nie szukać brakującej "stówki", czy też nie zastanawiać się co jeszcze muszę zapłacić a co już zapłaciłam i jak kontrolować koszty podam Wam kilka sprawdzonych przykładów....


Tak więc zapraszam do lektury, może coś Wam się przyda.

1) Prowadzę zeszyt .. próbowałam instalować jakieś programy, księgowości domowe itp, ale nic lepiej się nie sprawdza jak zeszyt.
2) W zeszyt wpisuję  :
opłaty stałe - co miesięczne
opłaty dodatkowe - jak ubezpieczenie samochodu, czy przegląd
długi - co w pierwszej kolejności oddać jeśli pożyczyłam lub jeśli coś zalega w płatnościach
i co kupić obowiązkowo muszę jak np: opał
Na tą chwilę wpisując sobie kwoty, które znam mogę wygenerować jaka kwota musi być NIETKNIĘTA żeby zrobić opłaty.
Dzięki temu wiem w znacznym stopniu ile mi zostanie gotówki i na ile mogę sobie pozwolić. Staram się wtedy zrobić tak zwane tygodniówki tzn na tydzień dana kwota musi mi wystarczyć, albo tak jak Karolina biorę mniejszą kwotę do portfela na zakupy.


3) Spisuję paragony... Nie każdy paragon za 1,5 tylko dzielę :
Sklep X - 50zł + 100 zł
Sklep Y - 50 zł + 100 zł
Sklep Z - 200 zł ( buty dla ... )
4) Teczka ... oj tak nieodzowna teczka z przegródkami, w której są wszystkie rachunki już popłacone z adnotacją kiedy wpłaciłam i jak ( przelew internetowy, poczta itp )
5) Mam tablicę korkową, na której wieszam bieżące faktury i rachunki :), żeby kuła mnie w oczy ;)
Na koniec miesiąca na kolejnej stronie robię szczegółowe rozliczenie:
Opłaty - ...
Auto X - ...
Opłaty dodatkowe - ....
Spożywcze - ....
Zachciewajki - ....




W taki sposób widzę ile poszło na konkretny cel, ile na niepotrzebne szaleństwo, gdzie mogłam zaoszczędzić i na co sobie mogę pozwolić w następnym mc...
Nie jest to proste jak by się mogło wydawać, pokus multum,  a mój portfel i torebka czasami pęka w szwach od paragonów, ale przy systematycznym spisywaniu i rozliczaniu samego siebie można zaoszczędzić i kupić to co tak naprawdę by nam się przydało, a nie kolejną pierdołę.

A jak Wy prowadzicie swoją księgowość, a może macie inne sposoby  ??

Pozdrawiam Klusi 






Podobne posty:

22 komentarze:

  1. Ja na szczęście jeszcze w głowie wszystko mieszczą;) nie ma tego dużo, internet, resztę rozlicza właściciel mieszkania, które wynajmujemy. W wydatkach również zawsze się mieszcze intuicyjnie. Ale nie szaleje za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz jeszcze spokój :) i brak siwych włosów :)

      Usuń
  2. U nas też jest zeszyt :) wyliczamy w nim stałe wydatki typu: opłaty za mieszkanie, podatki, telefony i tak dalej...
    Od około dwóch lat co tydzień przygotowuję menu, a do niego precyzyjną niemal listę tego, co trzeba kupić. Z taką listą jedziemy na zakupy i tej listy trzymamy się. Z zaoszczędzonych pieniędzy spłaciliśmy karty kredytowe (na szczęście nie były wielkie) i "wyzerowaliśmy" nasze saldo :)
    Pieniędzy spokojnie wystarcza i udaje się odłożyć małe "coś". Początki były bardzo trudne, ale opłaciło sie, więc jedziemy na tym systemie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tego mi brakowało menu na cały tydzień muszę się nad tym zastanowić, ale jedno co wyeliminowałam to wielkie zakupy niby na cały miesiac... kompletny niewypał, dużo się marnuje, a przy kasie szok... Lepiej raz w tygodniu to co braknie lub się przyda :)

      Usuń
    2. jeśli dobrze zrobisz listę zakupów to niewiele rzeczy wyskakuje nagle :) i obowiązkowo w ciągu tygodnia karteczka na lodówce żeby dopisywać co się kończy :) uwierz mi, ze po miesiącu wchodzi w nawyk, a Ty sie dziwisz że tak niewiele wydajesz ;)

      Usuń
    3. Karteczka jest, długopis też teraz już tylko do przodu :)

      Usuń
  3. Straszne, że człowiek musi liczyć każdy grosz. Też żyję z zeszytem i ołówkiem w ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne ale niestety prawdziwe, ale może dzięki temu jeśli los nas zacznie doświadczać będziemy umieli dzielić jajko na pięciu ...
      I tak dziękuję za to co mam i nie zamierzam narzekać :)

      Usuń
  4. Też przez jakiś czas spisywałam rachunki, chyba do tego wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej przestać też przez to przechodziłam i moze to głupie ale wracałam do tego przez dobre trzy lata ... powoli małymi kroczkami, pisałam, notowałam a teraz już regularnie :)

      Usuń
  5. Kiedyś pisałam w zeszycie ale zawsze manko miałam :) Potem wgrałam taki program, to było dobre ale zbyt wiele czasu trzeba było poświęcić na uzupełnianie. Zrezygnowałam.
    może jeszcze raz zeszyt? Hmm... warto spróbować.
    Bywa, że zapominam paragonów, gubię albo coś w tym stylu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. I oby utrzymał się jak najdłużej, ale trzeba było nad tym popracować :)

      Usuń
  7. Ja oblepiam sobie tablicę karteczkami i oznaczyć kolorami priorytety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bym zginęła, za dużo mam tego, ale pomysł bardzo fajny.

      Usuń
  8. Gdzieś już czytałem podobny wpis, ale ten jest bardziej konkrenty, warto było odwiedzić. Dodaje do zakładek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, za zwyczaj życie weryfikuje co jest dla Nas dobre i co się sprawdza. :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Też kiedyś prowadziłam zapis takich rachunków. Do tej pory zdarza mi się chować paragony, żeby wiedzieć ile w danym dniu wydałam zwłaszcza, że utrzymywałam się głównie z działalności freelancerskiej. Potem było tych klientów za dużo na szczęście i musiałam założyć działalność, a pisanie i wystawianie faktur, prowadzenie ksiąg, odliczanie vatu...przerosło mnie to trochę i oddałam sprawy w ręce fachowców accounting office warsaw teraz mam z głowy rachunki i rozliczenia. Ale sposób domowej księgowości polecam wszystkim, świetna rzecz. Zwłaszcza, że w tych sklepach tyle pokus.... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim zdaniem w przypadku "księgowości domowej", da się ją, a nawet całkiem łatwo prowadzi się ją w zeszycie. W programie jeszcze łatwiej, ale to wymaga ogromnej sumienności. Trzeba włączyć komputer, odpalić program, którego wczesniej trzeba się nauczyć i dopiero wpisać opłaty.
    Ja akurat prowadzę działalność i tu też prowadzę sobie w domu księgowość, ale w tym wypadku już konieczny jest program do wystawiania rachunków. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy sposób :) Ja osobiście korzystam z Excela i tam spisuję paragony, ale w zeszyt wpisuję wydatki "rozdzielone" - np. w excelu mam kategorię "jedzenie" a w zeszycie "słodycze", "napoje gazowane", "mięso" itp. żeby nie przekroczyć założonego z góry budżetu np. na dodatki do kuchni czy słodycze właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć!
    Ja w swoim zeszycie zapisuję również wszystkie posiadane aktywa i zobowiązania, jak pożyczki pozabankowe na przykład - dowiedz się więcej, jeśli interesujesz się tematem. :)
    Moim zdaniem dzięki temu łatwiej zapanować nad domowym budżetem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post, podziwiam, że zajmujesz się czymś takim samodzielnie. Ja całą papierkową robotę oddaję na ręce zatrudnionego księgowego i nie zamieniłabym go na nikogo innego - zawsze o wszystkim pamięta i jest niesamowicie skrupulatny ;)
    Polecam bookkeeping in Warsaw.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza.